POPULARNE Amazon zamierza skopiować pomysł Polaka. Walka do ostatniego paczkomatu

Pochwała dyscypliny

Czego przede wszystkim potrzeba do pisania? Talentu? Natchnienia? Pomysłów? Z pewnością wszystkiego po trochu, ale mówiąc szczerze być może jeszcze ważniejszymi składnikami warsztatu pisarza są dyscyplina i wytrwałość. Na pewno zaświadczyć może o tym norweski pisarz, Karl Ove Knausgård, którego powieść „Moja walka” porównywana jest przez niektórych do dzieła Prousta.

Karl Ove Knausgård budzi kontrowersje. Jest uwielbiany i nienawidzony. Jego książka podbija kolejne rynki wydawnicze, a w samej Norwegii, z której pochodzi (choć w niej nie mieszka) Knausgård ma status absolutnej gwiazdy. Co więcej jego autobiograficzna powieść nie tylko jest poczytna, ale też chwalona przez krytyków, otrzymała m.in. Brageprisen, norweski odpowiednik nagrody Nike.

Szwedzka pisarka i literaturoznawczyni Nina Björk napisała o niej: „ Ta książka przypomina mi, że słowa zakochanych – dzięki tobie znów czuję, że żyję – mogą też tyczyć się literatury”. Jednocześnie kilku członków rodziny pisarza wytoczyło przeciw niemu proces. Powieść, o której mowa powstawała od roku 2008, liczy sobie sześć tomów i około 2500 stron…


Kiedy w zeszłym tygodni występował na Międzynarodwej Scenie Pisarzy w Sztokholmie z wyglądu przypominał gwiazdę rocka: czarne dżinsy, wytarta kurtka i artystowska fryzura. Tłum, który przyszedł go wysłuchać także mógł przywodzić na myśl koncert, a nie kameralną rozmowę z pisarzem (wysłuchało jej ponad 800 osób!). Pomimo to Knausgård jest zaprzeczeniem celebryty. Mieszka na południu Szwecji, w domu na wsi z żoną i trójką dzieci. Twierdzi, że są to jedyne osoby, z którymi się widuje, bo od dzieciństwa ma ogromną potrzebę samotności i trudności z nawiązywaniem relacji, a do szczęścia potrzebne jest mu tylko i wyłącznie pisanie. Zatem pisze. Pracując nad „Moją walką” postawił sobie za cel pisanie dziesięciu stron dziennie, po jakimś czasie zmodyfikował to do pięciu stron pisanych każdego dnia w czasie od odprowadzenia dzieci do przedszkola do ich stamtąd odebrania.

O czym opowiada „Moja walka”? Jest autobiografią i szczegółowym zapisem codzienności. W roku 2008 Knausgård zdecydował, że ma już dość wymyślania historii, chce zająć się rzeczywistością. Głównym założeniem nowej książki stało się osiągnięcie maksymalnej autentyczności, nieukrywanie niczego i …brak skreśleń. Pisarz, który uczęszczał swego czasu do bardzo prestiżowej szkoły kreatywnego pisania w Bergen twierdzi, że nieomal pozbawiono go tam zdolności tworzenia. Styl i język były tak ważne, że z tekstów znikała wszelka autentyczność, a autor miał zajmować się głównie wyrzucaniem z tekstu tego co nieudane.

Zatem brak skreśleń oraz szczerość. W opisie dzieciństwa z apodyktycznym, zimnym ojcem, młodości, wyjazdu do Szwecji, związku z Lindą, bycia ojcem, który z jednej strony chce być jak najbardziej obecny w życiu swoich dzieci, a z drugiej strony walczy o czas na pisanie. Niby nic wielkiego, zwyczajność, a jednak świetna literatura, niby potok słów i strumień myśli, a jednak często rewelacyjny styl.

Dla mnie samej najbardziej interesująca jest jego żelazna konsekwencja: samodzielnie wybrana samotność i pisanie dzień w dzień przez kolejne lata. Żadnych ulg. A do tego totalna uczciwość. Ciekawa jestem, jak na jego książkę zareagują polscy czytelnicy, bo z tego, co wiem jest właśnie tłumaczona na polski.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
LiteraturaKsiążki
Skomentuj