Co jest w Polsce antytowarem?

Czy chcecie Państwo wiedzieć, jaki pisarz dostaje 17 milionów dolarów zaliczki? I jak doszło do tego, że książki Henninga Mankella i Stiega Larssona sprzedały się na świecie w 100 milionach egzemplarzy!? Na pewno tak! Ja zastanawiam się za to nad tym, dlaczego w Polsce literatura wylądowała na rynkowym wygwizdowie...

"(...)Wywiad z pisarką w piśmie kobiecym? Wolne żarty! Cała Polska żyje serialami i interesują nas tylko serialowi odtwórcy głównych ról. Chociaż jedna, mała recenzja nowości wydawniczych w gazecie codziennej? Nie ma mowy, sprzedaż nam od tego gwałtownie spadnie! Program telewizyjny o literaturze w prime time? Zapomnij! Ludzie powyrzucają swoje ukochane telewizory przez okna! Więcej księgarń? Więcej bibliotek? Proszę sobie nie żartować, przecież książki stanowią w Polsce ANTYTOWAR. Książki są niesprzedawalne i w żaden sposób nie przystają do zaawansowanego kapitalizmu… A my Polacy kochamy nasz mały kapitalizm."
Wszystkim zainteresowanym marnym losem literatury we współczesnej Polsce (oraz cudzymi sukcesami w tej dziedzinie) polecam mój artykuł na stronach Dwutygodnik.com:



http://www.dwutygodnik.com/artykul/5025-rynkowy-wygwizdow.html
Tekst linka

P.S. Wybierając kategorię tematyczną dla tego wpisu w "Na Temat" miałam spory kłopot. Mogłam kliknąć na "Seriale" albo "Akademię Bezpiecznej Jazdy", ale nie znalazłam kategorii takich jak "Kultura" czy "Literatura" (ostatecznie wybrałam "Magazyn"...). Czy czytelnicy "Na Temat" także uważają książki za ANTYTOWAR?!
Trwa ładowanie komentarzy...